Odszedł do Pana o. Jan Ożóg SJ

Dzisiaj, tj. w czwartek 3 grudnia o godz. 10.15 odszedł do Pana w szpitalu przy ul. Weigla, z utęsknieniem czekający na spotkanie z Najwyższym, senior posługujących w naszej parafii jezuitów o. Jan Ożóg SJ.

Pamiętajmy o Nim w naszych modlitwach…

Jan Ożóg SJ urodził się 12 marca 1934 r. w miejscowości Trzeboś w powiecie kolbuszowskim jako syn Antoniego i Marii z d. Kurasińskiej.

Do Towarzystwa Jezusowego wstąpił 30 lipca 1949 r., a po dwuletnim nowicjacie złożył pierwsze śluby 31 lipca 1951 r. w Starej Wsi, które przyjął o. Józef Piecuch, rektor kolegium starowiejskiego.

Uczęszczał do Małego  Seminarium w Nowym Sączu, gdzie ukończył 9 klas. W latach 1953-1956 studiował filozofię w Krakowie, a następnie teologię w Warszawie (1956-60). Studiował również filologię klasyczną na Uniwersytecie Wrocławskim (1961-66) gdzie uzyskał magisterium. Sam wspomina o tym żartobliwie w tekście dla „potomności i Czytelników PSJ”We wrześniu zatem 1961 roku wybrałem się z uroczego Krakowa do leżącego jeszcze w gruzach Wrocławia, tam zdałem znakomicie egzamin wstępny na filologię klasyczną na tamtejszym uniwersytecie, noszącym wtedy dumną nazwę Bolesława Bieruta (nawet pojęcia nie miałem, że założyli go przed laty wieloma jezuici) i rozpocząłem odważnie drogę ku sławie bardzo wielkiego uczonego.

Święcenia prezbiteratu otrzymał 29 czerwca 1959 r. w Warszawie z rąk ks. bpa Jerzego Modzelewskiego. Trzecią probację odbył w Czechowicach (1967-68) pod kierunkiem o. Edwarda Bulandy SJ. Uroczystą profesję złożył 15 sierpnia 1970 r. we Wrocławiu.

Jan Ożóg SJ po studiach na Uniwersytecie we Wrocławiu przez rok uczył łaciny w Starej Wsi (1966/67). Po odbyciu probacji został skierowany do Wrocławia na Aleję Pracy, gdzie posługiwał jako operariusz i katecheta (1968-70). Następnie wraca do Starej Wsi, by ponownie tam nauczać nowicjuszy i scholastyków łaciny oraz języka polskiego (1970-74). W 1974 r. został redaktorem naczelnym w WAM-ie, gdzie pracuje do 1979 r. Pisał o tym sam z niemałą dozą autoironii: ówczesny dyrektor Wydawnictwa Apostolstwa Modlitwy, ksiądz Eugeniusz Ożóg SI (który wcale nie był moim bratem, broń Boże!), dowiedział się od ludzi Chloe, a może także od kogoś innego, że naprawdę wiem, kiedy się przed i stawia przecinek, a kiedy się opuszcza, i trochę dla mnie niespodziewanie powołał mnie łaskawie na redaktora naczelnego wydawnictw książkowych, czyli takiego wielkiego mędrca, który sprawdza, czy autorzy bardzo ważnych dla dziejów świata książek ustawili przecinki tam, gdzie być powinny. Ponadto uczył łaciny na Wydziale Filozoficznym w Krakowie oraz Patrologii w Wydziale Teologicznym w Warszawie (1978-79). Był w tym czasie kapelanem św. Zyty (dzisiejszy DPS przy ul. Radziwiłłowskiej).

Przez krótki okres pracował w Chicago jako pomocnik redakcji „Posłańca” i stacji radiowej, prowadząc rekolekcje i posługując wśród Polonii (1979-80). Po powrocie ze Stanów Zjednoczonych zamieszkał na Małym Rynku (1980-87) jako operariusz i pracownik WAM-u oraz redaktor „Posłańca”, którego w 1988 r. przestał redagować. W 1987 r. przeprowadził się do krakowskiego Domu Pisarzy. Następnie został przeniesiony do Wrocławia na Stysia, gdzie był operariuszem, spowiednikiem Sióstr oraz piszącym historię parafii (1995-98). Później trafił do Zakopanego (1998-2004) podejmując obowiązki operariusza, bibliotekarza, kapelana w Duszpasterstwie Trzeźwości oraz od 2000 r. ministra wspólnoty. Stamtąd w 2004 r. ponownie został skierowany do Wrocławia, tym razem na Aleję Pracy, gdzie posługiwał aż do śmierci, będąc tam operariuszem, duchownym domu, piszącym historię domu.

Zmarł w szpitalu gdzie trafił z powodu zarażenia się koronawirusem. Jan Ożóg SJ znał dobrze kilka języków, oprócz łaciny i greki m.in. niemiecki, włoski, francuski i angielski, z czego obficie korzystał dokonując przekładów wielu tekstów i książek na język polski, jak np. Ćwiczenia Duchowe św. Ignacego Loyoli czy O naśladowaniu Chrystusa Tomasza a Kempisa. Współbraci ubogacał i rozweselał barwnymi opisami życia wspólnotowego pisanymi regularnie do wewnątrzzakonnych periodyków.

Za: jezuici.pl

 


Zdjęcia autorów różnych – z archiwum Głosu Pocieszenia.